Nie rozdział

Zapewne pomyśleliście, że już nie przyjde xD

A jednak :D

Tyle, że nie z rozdziałem.

Wenaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :<

Ja tylko zapraszam na wattpada:

Hilarious33

Tam są 3 powieści, coś się znajdzie ^^

Pisze aktualnie o naruto, ninjago i miraculum

Wbijajcie xD

A blog nadal zawieszony, gdyż iż ależ nie mam weny :c

Jak przyjdzie wena, napisze na watt :D

Paprotki XDDD

Rozdział dwudziesty

- Co ty tu robisz? – spytali chórem Odd i Urlich
- Ja? – spytałam i szybko zorientowałam się, że nikogo nie ma – tylko przyszłam, nie mogę?
- Możesz, ale nie tak… – Urlich zaczął, ale nie dokończył, ponieważ dostał poduszką w twarz, od Odda
- Jak? – spytałam siebie, bo wyszłam z pokoju, z obawą, że dostanę ‚z poduszki’.
Wyszłam z budynku. Była 14, sprawdziłam na komórce. Postanowiłam, że odwiedzę parę Einstainów, którzy siedzą sobie w fabryce.

∆∆∆*trzecia osoba*

- Udało się! – wrzasnął Jeremy, a Aelita pokręciła głową
- I tak nie jesteśmy silniejsi, Jerr – zachichotała Aelita, a Jerr zmarszczył brwi
- Ale to krótka droga do zwycięstwa – okularnik wyprostował wszystkie kości i zszedł z fotela.
- Ciekawe, kiedy zaatakuje Xana… – pomyślała Aelita
- Idziemy do reszty? Powiemy im o tym?
- Tak tak, już.

∆∆∆ *Pov Louise*

Przy włazie uznałam, że wyjdę na miasto. Dawno się nie szwędałam bez celu. Sama.
Przeszłam przez park i przeskoczyłam mały murek, który się znajdował za szkołą, i poszłam w kierunku miasta.
Zatrzymałam się przy salonie fryzjerskim. Byłam tu kiedyś, gdy przycinałam końcówki. Postanowiłam, że zrobię sobie nową fryzurę.
- Dzień dobry – przywitałam fryzjerkę. Była to najwyżej 20 letnia dziewczyna z krótkimi blond włosami, spiętymi w kok.
- Dzień dobry, kochaniutka. Usiądź na krześle i zaraz podam ci gazetkę z fryzurami.
Usiadłam i wzięłam gazetę. Zdecydowałam na coś innego, ciekawszego.
- Czy może mi pani…

∆∆∆∆*pov 3osoba*

Chłopaki szybko ogarneli pokój i szykowali się do wyjścia na obiad. Do pokoju weszli ‚państwo Einsteinów’
- Co tam u was chłopaki? – spytała Aelita
- A nic
I tak rozwinęła się rozmowa. Poszli na obiad i wrócili do pokoju, tym razem różowowłosej i blondynki. Myśleli, że zastaną tam Louise, ale się mylili.
- Gdzie ona jest? – spytał lekko zdenerwowany Jeremy
- Była u nas, a potem wyszła – odpowiedział Odd
- Pewnie żyje własnym życiem, bo chce odpocząć od Xany – powiedziała wchodząca Yumi – sama do niej dzwoniłam, ale nie odbiera
Grupa cicho westchnęła. Ona jedyna mało się bała Xany.
- Zaraz pewnie wróci – powiedział zmartwiony Odd – mam taką nadzieję – dodał ciszej
∆∆∆ *pov Louise*
Dowiedziałam się, że fryzjerka ma na imię Monika i jest polką. Wyjechała tutaj do rodziny. Poprawiła mi grzywkę i przycięła końcówki. Teram mam ją na bok.
Przeskoczyłam mur i znalazłam się w parku.
Postanowiłam, że pójdę do fabryki. Może jest aktywowna wieża?
___________________
To są jakieś resztki weny xd
Musze zawiesić bloga, niestety :/

Rozdział dziewiętnasty

Cała grupa zatrzymała się przez wybuchającym wulkanem. Gdyby się nie zatrzymali, to na pewno bardzo szybko znaleźliby się w skanerach.
- Ale się wystraszyliście! – Ktoś wrzasnął. Raczej dziewczyna.
- Kto to? – spytała Aelita. Każdemu przeszły ciarki po ciele
Nagle przed nimi rozstąpiła się lawa. Każdy się cofnął. Lawa zniknęła. Przed nimi pojawiła się postać w czarnym płaszczu i kapturze. Wojownicy ustawili się w pozycji bojowej.
- Witajcie, wojownicy – Postać poruszyła wargami i uśmiechnęła się przerażająco. Ten głos był najwidoczniej głosem Xany.
- Xana! Oddaj nam Louise – Wyrwało się Oddowi. Szybko zasłonił rękami usta.
- Nie tak szybko – Xana gwałtownie zsunął płaszcz, ku zdziwieniu wojowników. Przed nimi stanęła we własnej osobie, Louise.
Cała paczka stanęła wryta. To przecież oczywiste! Xana manipuluje Louise. Jej oczy były czerwone.
- Hej ludzie, żyjecie? Nie mam stałego połączenia z wami, przez ten sektor. Ale mam dla was wskazówkę. Gdy jej oczy są czerwone, jest pod wpływem Xany, a szare, jest sobą – Krzyknął Jeremy i urwał się sygnał.
- Jeremy jak zwykle w pomocy. – Powiedziała Louise naturalnym głosem i jej oczy poszarzały. Szybko zmieniły kolor. Louise zaśmiała się szyderczo i wyciągnęła rękę. Nad jej dłonią zalśniły błyskawice. Skumulowały się i wytworzyły skupisko wielu błyskawic.
image

(Nie zwracajcie uwagi na prawą stronę. To tylko wycinka z screenshota! XD)

- Co to jest?! – Spytała Yumi i została trafiona TYM.
- To jest Chidori, moja nowa zabawka! – Krzyknęła blondynka i zaczęła rzucać błyskawicami z tego. Kilka rzutów i został tylko Odd z Urlichem. Samuraj dzielnie się bronił, ale i tak poległ po chwili.
Kot natomiast nie został trafiony ani razu. Louise zmęczyła się tymi bezcelowymi atakami i spróbowała odsapnąć. I to był wielki błąd. Odd załadował strzałki i trafił celnie w kotkę. Ona zaczęła się dewirtualizować.

Odd trafił do skanerów chwilkę po tym. Trzeci skaner, po środku zaczął wyć jak kombajn (XD) i otworzył się. Z niego wypadła nieprzytomna blondynka. Jej brat złapał ją, zanim spotkała się twarzą w twarz z przyjaciółką ziemią.
- Louise! – Krzyknęli wszyscy. Nawet Jeremy znalazł się wśród Wojowników Lyoko.

∆∆∆∆∆∆- illuminaci XD *perspektywa Louise*
Obudziłam się w swoim pokoju. Nic nie pamiętałam. Tylko przekroczenie cyfrowego morza i… Dalej pustka. Chwilkę później wpadli moi przyjaciele.
- Louise, ty żyjesz?! – Krzyknął mój brat. Jakby się czegoś obawiał. Nie podszedł, tylko stał z boku łóżka.
- Cześć. – Rzuciłam jakby nie zainteresowana tym faktem, że ‚żyje’
- Ty wiesz ile przeżyłaś? Byłaś opętana przez Xanę! – Palnął Odd szybko. Reszta tylko spojrzała na niego morderczym wzrokiem.
- Co?! – Krzyknęłam i złapałam się za głowę. I mi się przypomniało. Ten ciemny korytarz…
- Ile mnie nie było?
- Prawię miesiąc. Jimomi powiedzieliśmy, że pojechałaś do ciotki. – Odpowiedziała Aelita
- Czyli się zaraz zamelduję. – Wstałam i wyprułam w kierunku dyrektora. Nikt mnie nie zatrzymywał.
- Dzień dobry. – Przywitałam się i wstąpiłam do gabinetu dyrka.
- Widzę Louise, że wróciłaś. – Powiedział Dyrektor. Na nieszczęście był obok Jim.
- I jak było tam, gdzie byłaś? – Spytał Jim z wyszczerzoną mordą (XD).
- Stęskniłam się za ciocią i ją odwiedziłam we Włoszech. Mam nadzieję, że ten miesiąc, to nie problem. – Uśmiech Jimomi zrzedł a dyr kiwnął głową.
Powiedział jeszcze, co się działo ostatnio w szkole. Potem poszłam na obiad.
- Witaj blondynko. – Powiedziała Sissi ze swoim ‚fanclubem’ – Bardzo się NIE cieszę, że wróciłaś
- A ja jeszcze bardziej się NIE cieszę, że muszę oglądać taką SISSI, która jak zwykle będzie mnie wkurzać. I, od Urlicha trzymaj się z daleka. Najlepiej by było, gdybyś stąd poszła. Coś jeszcze? – Sissi tylko fuknęła i odeszła.
Odd bił mi brawo.
- Wreszcie mamy z nią spokój! – Krzyknął radosny.
- I ta przeklęta randka z głowy! – Powiedział Urlich. Podniosłam jedną brew.
- Jaką randkę? – Spytałam z ironicznym uśmieszkiem
- Nie pytaj… – Szatyn pokręcił głową i wszyscy się zaśmiali.
∆∆∆∆
Po zjedzeniu obiadu, wróciłam do pokoju. Jeremy przyniósł mi wszystkie książki, w dodatku były wszystkie zadania i tematy. Zdziwiłam się a on tylko powiedział ‚to było proste, wystarczy, że…’, i musiałam słuchać jego einsteinowego gadania. Nic nie zrozumiałam, ale wypadało podziękować. Potem poszłam do chłopaków. Oni naparzali się poduszkami. Ja dostałam (o dziwo) jakąś koszulką, na szczęście nie przeterminowaną. Ściągnęłam ją. Oni nie zauważyli mojej obecności. Wzięłam jedną poduszkę i rzuciłam ją w Odda. Ona się odbiła, trafiła w twarz Urlicha i oboje znależli się na podłodzę.
- Wygrałam! – Krzyknęłam i podniosłam ręce w geście zwycięstwa.
- Co ty tu robisz?
∆∆∆∆
Koniec !
Mam nadzieję, że się spodobało. Liczę na komentarze!

Rozdział osiemnasty

Jeremy tylko udawał wyluzowanego. Tak naprawdę, to pracował nad uwolnieniem Louise z szpon Xany. Nawet nie przyszedł na śniadanie. Oddał je Oddowi.
- Co mam teraz zrobić? – spytał sam siebie Jeremy, siedząc na fotelu przed komputerem.
Pracował nad „wyłowieniem” Lou* z cyfrowego morza. Miał opracowany plan. W Lyoko Odd miał ją jakoś wyciągnąć, a reszta zdewirtualizować, Aelita w międzyczasie znaleść jej kod DNA, który jest gdzieś w sieci, a Yumi jej pomagać, ostaniając wieże, w której będzie Aelita. Jeremy aktywuje różowowłosej wieże. Jednak to nie będzie bułka z masłem.
.
Nagle okularnik usłyszał pukanie. To był Odd.
- Cześć Einstain** – burknął blondyn
- Co jest? – spytał potulnie Jeremy, a Odd usiadł na łóżku
- Jak ci idzie? Kiedy wróci moja siostra? – spytał załamanym głosem
- Niewiem… – urwał
Odd wstał i popatrzył smętnie na okularnika. Ten zaś spojrzał ponownie na komputer.
- Obiecuje Odd, obiecuje, sprowadze ją. Napewno! – Blondyn wyszedł, a Jeremy zaczął ponownie pracę.
.
.
Zaczęły się lekcje. Yumi miała okienko. Reszta włoski. W dodatku, kartkówka.
- Odd – Urlich ściszył głos – co będzie w drugim zadaniu?
- Nie wiem. Ale chyba odpowiedź „A” – Odd starał się być jak najciszej.
Urlich podziękował skiwnięciem głowy i zakreślił odpowiedź.
- Koniec. Proszę położyć kartki na moim biurku – rzekł nauczyciel.
Gdy oddali wszyscy, niespodziewanie zadzwonił dzwonek. Rzeczywiście; lekcje się skończyły. Całe tsunami nastolatków wybiegło z klas. Jednak pewnej grupie tak się nie spieszyło.
- Co robisz dziś Jeremy? Idziemy później do kina? – zaproponowała Aelita – musimy się gdzieś wyrwać
- Nie mam czasu – powiedział Jeremy – mam jeszcze dużo pracy nad odnalezieniem Louise. Na szczęście, będzie to prostrze niż myślałem
- To znaczy? – wtrącił się Odd. Cały czas myślał o Louise. Miał nadzieję, że dyrektor nie zadzwoni do rodziców Odda, bo małby przechlapane.
- Xana ją uwięził, ale ona ma prawo myśleć. Nie odróżnia wrogów od przyjacieli. Ktoś z nas będzie musiał jej wytłumaczyć, że my jesteśmy tymi dobrymi, a Xana złym. Proste, nie? – spytał uradowany okularnik
- Jak mamy to zrobić? – zdziwił się Urlich – nie wiemy, czy Xana nie dał jej nowych mocy, czy coś
- Odd, ty jej to wmówisz – Jeremy się uśmiechnął – reszta będzie pilnować porządku, ok?
- To kiedy wyruszamy? – spytała Aelita – trzeba to powiedzieć Yumi
- Zadzwonie do niej – oświadczył Jeremy – zwiewamy!
.
.
Nastolatkowie już byli w fabryce. Niebieskooki (Jeremy) usiadł przy superkomputerze, a reszta udała się do skanerów
- Panie przodem – Urlich uśmiechnął się
Yumi i Aelita zwirtualizowały się w piątce. Po nich chłopaki. Musieli się udać do repliki Xany.
- No to wio! – popędził ich Jeremy – idźcie odzyskać naszą blondynkę!
Wojownicy Lyoko zaśmiali się i udali się do hangaru ze skidem.
- Kto prowadzi? – krzyknął Odd
- Ja prowadzę – uśmiechnęła się Aelita
- Eee… – kot spuścił głowę
Znaleźli się w skidzie. Wyruszyli od razu.
.
Po chwili znaleźli się w replice Xany. Nie był to żadne z sektorów, które były w lyoko. Ten był…
- Ale dziwny sektor! – krzyknął Odd
Wszędzie były wulkany, z których wypływała lawa. Podłoże było czarne. Oprócz tego wyglądało to, jakby była noc.
- Jeremy? – spytała trochę przerażona Aelita
- Jestem – mruknął blondyn – to sektor Xany. Tu gdzieś jest jego miejscówa. Idźcie na zachód!
- Idziemy – ponaglił grupę Urlich i pobiegli przed siebie. A tu nagle…
.
.
To koniec xd
Następny rozdział będzie już niedługo ^^

Rozdział siedemnasty

Jestem pojebana o.o
Najpierw pisze o tym, że kończe z blogiem, aż tu nagle pojawia się rozdział O.o
XD

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Odd trafił strzałkami Louise. Ona jedynie jęknęła i rozpłynęła się. Jej dane wleciały do cyfrowego morza.- Co ?! – krzyknęli wszyscy. Zamurowało ich.
- To nie prawdziwa Louise ! To jej kopia, której dane wleciały do prawdziwej Louise ! – wytłumaczył Jeremy                                                                          
- Czyli co teraz? -spytał Odd                                           – Nic.  Możemy tylko czekać…                                        
.
.

- Na więcej Cię nie stać ? – Spytała oburzona Louise

- Na razie zaczekaj, moja moc wzrośnie – Odpowiedział zupełnie opanowany Xana

- Ja nie będę czekać ! – Warknęła wściekła Louise – potrzebuje więcej mocy! Więcej!! Więcej!!!

- Zaczekaj, nie mogę Ci dać tego, czego nie mam – uspokoił ją Xana – ja Ci dam tą wielką moc, którą zniszczysz te ludzkie dzieci, tylko daj mi czas, czas to pieniądz, nie?

- No dobra, zaczekam – Zrezygnowana Louise usiadła na swoim czarnym tronie. Oparła się ręką o oparcie.

- Ja nie mogę czekać, ja potrzebuję tej mocy !
.
.
Ze skanerów wyszedł: Odd, Urlich. Potem wyszły Aelita i Yumi.  Byli już zmęczeni.

- Jeremy już idziemy – powiedział Odd i wszyscy weszli do windy.

- Ja zostanę z Jeremim – oznajmiła  Aelita
.
.
Wszyscy rozeszli się w swoje strony. Byli smutni, że nie ma z nimi Louise, która by jak zwykle narzekała na ciemność, dzięki której potykała się nawet na prostej drodze. Czasami nawet traciła równowagę i wpadała do kanałów. A wtedy wszyscy się śmiali z naburmuszonej i mokrej Louise.                                                                                              Odd miał dziś wyprowadzić Kiwiego. Kiwi ulokował się pod biurkiem, tym samym robiąc sobie toaletę.                                                                   – Kiwi znów się zeszczał ? -spytał Urlich, który spojrzał na naburmuszonego Odda. Ten tylko patrzył na sufit                                                            
- Tak – odparł bezgłośnie – jutro go wyprowadzę
.
.
Yumi ostrożnie weszła do opustoszałego domu. – Wszyscy spami – przypomniała sobie czarnowłosa. Ostrożnie wkradła się do swojego pokoju. Tam w masakrycznie wolnym tępie się przebrała i wlokła do łóżka.
.
.
- Myślisz, że Louise jest gdzieś w cyfrówce? – spytała szeptem Aelita                                 – Pewnie tak – odparł Jeremy – nie wiadomo co wbił Louise do głowy. Może chce nas zniszczyć, jak Xana?
- Nie sądze – Aelita popatrzyła w miejsce, gdzie zawsze stała Louise. Oparta o ścianę, rozmyślała zawsze o misji. Najczęściej siedziała cicho, ale na rozładowanie atmosfery zawsze palnęła jakiś dowcip. Ale też nie zawsze działał.
- Była podobna do Odda… – mruknęła i od niechcenia popatrzyła się w monitor.
- Aelita? – spytał zaciekawiony Jeremy, który opierał brodę na złączonych rękach.

Monitor nagle pokazał komunikat, że ogromny przesył danych z Super- komputera został uaktywniony.
- Co jest grane? – spytał Jeremy i zaczął szybko stukać w klawiaturę, by zapobiec „wykradaniu” danych.
- Sama nie wiem – odparła Aelita – trzeba zamknąć przesył
Jeremy zamknął przesył danych z super komputera.
.
.
Na stołówce zrobiło się tłoczno. Grupa Jeremiego postanowiła zapomnieć o zdarzeniu z Louise i zacząć normalnie żyć. Odd wcisnął dyrektorowi, że Louise wróciła na jakiś czas do domu i niedługo wróci.
- Siema! – krzyknął Odd z tacą pełną żarcia
- Cześć – Odparł Urlich
- Hejka ! – podeszła Yumi  - widzieliście może Jeremiego?
- Był wczoraj w Fabryce, ja wcześniej poszłam – odparła Aelita
Jako ostatni wszedł Jeremy z … książką. A tak właściwie czarnym notesem zaklejonym taśmą klejącą z wyrytym napisem „pamiętnik”
- Co to? – spytała Aelita
- To należy do Louise. Znalazłem pod łóżkiem
- Co tam jest? – Odd wychylił się i dostał w łeb od obok siedzącej Aelity
- Odd, to prywatne rzeczy – mruknęła Aelita
Urlich, Yumi i Jeremy parsknęli śmiechem. Blondynowi nie było do śmiechu.
- Przeczytałem tylko od przeprowadzki do Kadic. Nie chce być wścibski – powiedział Jeremy i zamknął pamiętnik.
- To dobrze – Odd popatrzył na Jeremiego spod byka i Jeremy posłał mu pytająte spojrzenie.
- Xana nie atakuje? – spytała już zirytowana Yumi
- Narazie nie. Albo nie wiem, bo nie mam laptopa
- Jak to nie masz? Ty zawsze chodzisz z laptopem! Jeremy? Co sie dzieje? – Urlich posłał Jeremiemu przerażone spojrzenie. Parskął śmiechem (jerr xd).
- Mam powód, by nie brać laptopa
- Jaki? – spytała Aelita
- Nie chce mi się – okularnik założył ręce na kark i odszedł od przyjaciół.
Paczka spojrzała po sobie i wróciła do jedzenia śniadania.
.
.
Hihi :3
lololo

Zawieszam

Zawieszam na czas nieokreślony.
Mojego bloga juz rzadko odwiedzam, nie pisze notek, bo poprostu dużo zapomniałam o kod lyoko. Ja juz

skończyłam”

kod lyoko dawno temu. Nie wiem co pisać… Jedynie mogę go zawiesić. Nic nie da się zrobić. Mogę nawet powiedziec, że go opuszczam. Nie mam weny na dalsze pisanie notek. Możecie mnie ochrzanic, obrazić się, przyjmę to. Chyba mnie rozumiecie. Juz koniec wakacji i musze się zbierać do szkoly. No coz, to być może ostatnia

notka na tym blogu.
A miało być tak pięknie…

Uwaga, uwaga, UWAGA!!!

Za jakieś kilka dni pojawi się nowy rozdział :3 U mnie jest tak gorąco, aż 30 stopni (prawie) i dlatego jadę w niedzielę nad morze ^^ Może pojadę nad morze XD Notke już pisze. Troche poczekacie, bo sprzątam z rodziną mój piekielnie duży strych. bo na nim jest taki burdel, że nie da się przejść XD     Ps. Dzięki Kinga30102001, że mnie adoptowałaś XD A tak ogólnie mogę Cię nazywać zwyczajnie Kinga? XD Dobra nieważne (nadal ważne)…
Paprotki XD                                                                                                                                                                                                                                                                                              Hehe mam dobry humor :P

Darkness

Hłehhehehhehełheł

Znów zmieniłam wygląd bloga ;d

Teraz będzie mrocznie, fajnie 8-)

https://www.youtube.com/watch?v=Dr1nN__-2Po  – słuchajcie tej piosenki, gdy czytacie bloga, bo w ten sposób wczuwacie się :3

fgewkhstrikejwoatjwo3j

Do następnej 8-) 8-)

Rozdział szesnasty (przeprosiny)

Bardzo przepraszam, ale nie mam w ogóle czasu na pisanie notek (ahh tak, koniec roku) i muszę poprawić oceny (szczególnie z polaka XD). A tak ogólnie jest dobrze.Uwaga! Byłam u fryzjera i mam grzywkę na bok ^^ To uroczo wygląda ;d                         W przyszłości chce pofarbować sobie włosy na purpurowy lub czarny *-* Mam ciemny blond (prawie brązowe) -.- Okropny.                                                                                   Przejdźmy do notki ^^

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
- Nie ma sprawy – uśmiechnął się Urlich

- Ma w oczach znaki Xany? – spytał Jeremy

Odd popatrzył w jej oczy. Zauważył jedynie lekko zwężoną źrenice. Nic poza tym.

- Nie ma znaków Xany – oświadczył Odd

- A może jest ona pod wpływem Xany, ale ma nadal świadomość i może się od niego uwolnić! – powiedziała Aelita

- Być może – powiedział Jeremy – ale Xana jest bardzo inteligentny i wmówił jej coś lub ją zaszantażował, by ją mieć tylko dla siebie – Jeremy nie mógł wierzyć, w to co powiedział

- Może i tak – powiedziała Aelita – ale można jej wyjaśnić, że ona nie jest pod wpływem Xany – Ciągnęła różowowłosa – i zapobiec następnej katastrofie i pomóc jej się wydostać – dokończyła Aelita

- Albo ją zabić ! – Odd wyciągnął zrezygnowany ręce przed siebie

- Spróbujcie – powiedział ciekawy Jeremy – jeśli to nie pomoże, to skorzystamy z wersji Aelity

- Lecimy z tym koksem! – krzyknął i rzucił się w pościg za Louise

_________________________________________________________________________________

Idąc korytarzem, ciemnym korytarzem. Nic poza ciemnością. Gdy szerzej otworzy się oczy, to można zauważyć, że stąpamy po nicości. Przerażenie w oczach. Idziesz po niczym! Rozglądasz się. Na ścianie znaki Xany. Idziesz dalej. Widzisz czarną jak noc windę. Otwiera się z zawrotną szybkością światła. Wchodzisz. Czujesz, jak grunt się zapada. – Nie patrz w dół, nie patrz w dół – mówisz pod nosem, jednak z ciekawości patrzysz w dół. Lekka smuga światła. Cieszysz się. Winda upada. Ale ty nie. Winda się otwiera… Widzisz dziewczynę…

- To ja ! – krzyczy dziewczyna, która spojrzała na siebie – na podobieństwo Xany !Dziewczyna złapała się za głowę – nie uciekniesz, nie uciekniesz – Xana próbował jej powiedzieć, a raczej ją uświadomić, że jest po jego stronie – masz z nimi walczyć. Masz ich pokonać

Dziewczyna walnęła głową w ścianę. Już nic nie słyszała. Spojrzała za siebie. Czarny tron. Wielki czarny tron, ze znakiem Xany na środku. Jej zielone oczy zaświeciły na czerwono – Zniszczyć ich, zniszczyć – Xana opętał ją – tak, zniszczyć – powiedziała dziewczyna i wyszczerzyła zęby

___________________________________________________________________

Odd wycelował w Louise strzałki. Louise wystrzeliła własne strzałki. Strzałki się spotkały. Zrobiło się wielkie bum i na chwile pojawił się dym. Odd zaniemówił. Jak wszyscy inni. Louise ponownie złożyła ręce do strzału, ale energicznie odwróciła się. Louise rzuciła się w pościg do cyfrowego morza. Potwory, które atakowały nagle zniknęły.

- Co się dzieje ? – spytali wszyscy Jeremiego

- Pewnie Xana wszystkich swoich poddanych przysłał – powiedział Jeremy – nie pozwólcie uciec Louise

Odd celnie trafił strzałkami uciekającą Louise. Jednak tego się nie spodziewali….

*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

To koniec xd

Podobał się ? Postaw koma xd

Sorry raz jeszcze, że nie było długo notki (miesiąc!).

 

 

Rozdział piętnasty

Oto rozdział piętnasty ^^                                                                                                         Mam dużo weny i nie chce tego tak zostawić :3                                                                     [ *~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Louise znalazła się przed wieżą z Williamem.

- zobacz pani, jak oni się bawią – zarechotał William

- widzę – Louise zobaczyła swoich dawnych przyjaciół

- Widzę Williama i jakąś postać ukazaną na żółto na holomapie… Zobaczcie to – rzekł Jeremy

- ok! – powiedział Odd i odszedł od pola bitwy

Podsunął się [Odd] do wieży i zajrzał za wieże w stronę Williama i Louise

- ooo – zaniemówił Odd – to jest William i …

- i kto ? – spytał zaciekawiony Jeremy

- …LOUISE!!!- krzyknął Odd

- naprawdę ?? – spytali wszyscy

- taak – odpowiedział Odd – ale inaczej wygląda

Louise spojrzała w stronę Odda. Odd szybko schował się za wieżę, zatkał usta rękami.

- tam ktoś jest ? – spytała Louise i wskazała na wieżę. Znaczy tam gdzie był Odd. Za wieżą.

- ja to sprawdzę – powiedział William i podbiegł do wieży.

- laserowa strzała ! – krzyknął Odd i celnie trafił w Williama.

- dobrze Odd – Jeremy pochwalił blondyna – teraz czas na nią.

- ok – rzucił Odd i uczynił to samo, co przed chwilą – laserowa strzała !

- tarcza! – krzyknęła Louise i strzałki rozpadły się na jej tarczy

- ona ma ataki takie jak ja! – powiedział załamany Odd

- ja ci pomogę – Urlich włączył się do gry.

Urlich rzucił mieczem w Louise. Louise lekko się uśmiechnęła. Tak tajemniczo. Złapała miecz i rzuciła nim w Odda.

- Odd! – krzyknął Urlich i złapał swój miecz, jak Louise.

- dzięki stary – powiedział Odd
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Hehehe xD
Nastepna notka sie niedlugo pojawi •~•
Paprotki xD